Giewont- maj 2015
Pierwszym punktem wypadowym naszej wycieczki jest Giewont.
Tym razem pobudka 3.00 - niedziela...sąsiady słodko śpią w swoich domach a my niestety wstajemy. Spakowani byliśmy już dzień wcześniej...pozostaje zrobienie wałówki. Godzina 4.00 wyruszamy.
W miedzy czasie ustwienie nawigacji...po 1,5 -godzinnym siedzeniu w aucie wjeżdzamy do Krakowa. Pogody jak narazie jest bardzo dobra.
7.00 wjeżdzamy do Kościeliska -5 minut i jesteśmy w "naszym" domku. Przepiękny pokój, wspaniały widok na góry, mili właściciele.
Po krótkim czasie wyruszamy busem z Kościeliska przez Zakopane do Kuźnic. Stamtąd punkt wypadowy na Giewont.
Mija 40 minut i jesteśmy na Polanie Kalatówki. Pogoda dopisuje mamy przepiekny widok na jeszcze ośnieżoną Panoramę Kasprowego Wierchu. Z przepięknej Panoramy Tatr wchodzimy w świerkowy las i krok za krokiem mkniemy krętą drogą, utwardzoną śniegiem - miejscami około 60cm śniegu. Cisza spokój, nikt z nami nie idzie, nikt nie krzyczy...
Po godzinnej wędrówce docieramy do malowniczej, przepięknej,zjawiskowej Hali Kondratowej.
Odpoczynek na ławkach przed schroniskiem, czas na zjedzenie kanapki, owoca, napicie się wody...
Przepiękne widoki zapierające dech w piersiach...
Gdy się posiliśmy odpoczęliśmy czas na zrobienie pamiątkowego portreciku i ruszamy dalej....
Na początku raz jeszcze wędrójemy wśród lasu potem wkraczamy w regel kosodrzewiny... z każdym metrem nabieramy wysokości...w połowie drogi obracamy się za siebie...już nie widać Hali - widoki na pasmo górskie.
Docieramy do Przęłęczy Kondrackiej. Chwila na odpoczynek i ruszamy dalej...Wśród kosodrzewiny po krętej drodze idziemy w kierunku naszego celu - Giewontu.
Nieoczekiwanie zza kosedrzowiny wyskakuje kozica...pierwsza kozica w życiu widziana w górach:)
Po paru minutach docieramy do łańcuchów...mąż bez trudu wchodzi na podwyższoną skałę z łańcuchem ja niestety z trudnościami powód- za krótkie nogi:D ale się wdrapałam.
Mija dosłownie 10minut i jesteśmy na wierzchołku Giewontu 1909m.n.p.m
Na szczycie jest jedna osoba z którą chwilkę rozmawiamy...chłopak ma w planach dojście do Kasprowego Wierchu gdzie znajomi na niego czekają...jak potem się okazało tak postanowił!!
My podziwiamy przepiękne widoki ze szczytu góry. Pogoda jest wprost wymarzona:)
Po paru minutach spędzenia czasu na szczycie pora wracać na dół. Droga dwukierunkowa wejście-zejście.
Zejście dość uciążliwe - oblodzone łacuchy i skały, dość łatwo można się poślizgnąć. Po paru minutach oddychamy z ulgą ponieważ koniec łańcuchów i od razu lepsze warunki co do wędrówki.
Drogę powrotną wybieramy do Doliny Małej Łąki ponieważ szlak do Doliny Strążyskiej jest zamknięty.
Po 2 godzinnej wędrówce w błocie, brodzeniu w śniegu a przy okazji przy bardzo ostrym słońcu docieramy do Polany Małołąckiej.
W połowie Polany odwracamy się i naszym oczom ukazuje się przepiękny widok.
Odpoczywamy parę minut na Polanie i ruszamy zmęczeni ale zadowoleni do Kościeliska....
Do zobaczenia na następnej wędrówce...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz